Choć dysleksja mnie gnębi od maleńkości a na karku już pojawiła się 30tka postanowiłam pisać bloga.

Inspiracja? cóż tu dużo ukrywać, film. Jaki? Julie&Julia. Rewelacyjny, pełen pasji oczywiście do gotowania.

Czy mój blog będzie kulinarnym? Hmmm... Chce się z Wami podzielić moimi doświadczeniami kuchennymi dnia codziennego a także przepisami jakie powstają w mojej głowie, tymi autorskimi oraz inspirowanymi innymi przepisami, okraszonymi zdjęciami lepszej lub gorszej jakości jako, że fotografikiem to ja raczej nie jestem.
A kim jestem o tym przekonacie się czytając mojego bloga :)


sobota, 2 czerwca 2012

Drożdżowe grzybki z rodzynkami i kruszonką i Zbożowe batony czyli...

... imieninowa wyżerka pewnej rudej Wiewióry. Postanowiłam dogodzić sobie sama nie licząc na sterty życzeń. Humor po wczorajszej wizycie w pewnym ciepłym domu  wśród wspaniałych ludzi mam zdecydowanie lepszy. Uspokoiłam się po rozmowie z Ciocia Małżona mego. A dzisiaj od rana siedziałam w kuchni. Powstały łakocie dozwolone czyli bez mleczne ale tak naprawdę można spokojnie przygotować je w sposób tradycyjny. Na babeczki drożdżowe miałam ochotę już od dawna a pomysł na batony zbożowe odkryłam niedawno na blogu mamy karmiącej małego alergika.


 
DROŻDŻOWE GRZYBKI Z RODZYNKAMI I KRUSZONKĄ

ciasto:
1,5 szkl. mąki pszennej typ 650 tzw. bułeczkowa
70 g cukru
15 g drożdży
70 g miękkiej margaryny bez mlecznej lub masła
2 jajka przepiórcze
1/2 szkl. mleka roślinnego lub krowiego
pół łyżki cukru z prawdziwą wanilią
garść rodzynek (ekologicznych)
kruszonka:
2 łyżki cukru
20 g margaryny lub masła
4 łyżki mąki

Drożdże rozpuszczamy z cukrem waniliowym w niewielkiej ilości ciepłego mleka. Odstawiamy zaczyn do wyrośnięcia.
Następnie dodajemy go do pozostałych składników ciasta, wyrabiamy, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 45-50 minut by ciasto wyrosło.
Po tym czasie ciasto przekładamy do foremek, u mnie silikonowych więc bez papieru czy natłuszczania.
Margarynę na kruszonkę rozpuszczamy z cukrem w rondelku. Wyłączamy gaz, dodajemy mąkę i starannie mieszamy. Studzimy. Powstałą kruszonkę rozkruszamy na ciasto. Pieczemy ok 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 st.C.


 
BATONIKI ZBOŻOWE - z moimi modyfikacjami

1 szklanka płatków owsianych
1/2 szkl. słonecznika
30 g cukru waniliowego
30 g melasy z trzciny cukrowej
50 g margaryny bez mlecznej
garść rodzynek

Płatki owsiane podsmażamy przez kilka minut na rozgrzanej, suchej patelni. Dodajemy pokrojone bakalie, słonecznik i podsmażamy jeszcze przez chwilę. Przesypujemy do miseczki.
Na patelnię wkładamy masło, cukier waniliowy i melasę. Podgrzewamy by połączyły się ze sobą. Wlewamy do składników suchych i dokładnie mieszamy. Wkładamy do foremki (ja użyłam keksówki) wyłożonej papierem do pieczenia lub folią i dokładnie ugniatamy. Chłodzimy w lodówce min. 30 minut. Kroimy w kwadraty.




I raczę się dziś muzyką...

piątek, 1 czerwca 2012

ciężki dzień i Risotto warzywno pieczarkowe

Są takie dni kiedy czuję się okropnie. Zaliczyć do nich można Dzień Matki i Dzień Dziecka, no i Święta wszelkie... moja samotność bierze wtedy gorę nad wszystkimi pozytywnymi uczuciami. A dzisiaj na dokładkę mamy jeszcze deszcz rzęsiście padający z nieba i plany, które dzięki temu wzięły w łeb bowiem wyprawa na super wypasiony plac zabaw w strugach deszczu to nie to co Wiewióry lubią najbardziej.
Jest mi przykro, czuję się sama, wiecznie sama ze wszystkim. Owszem Małżon pomaga ale nie zastąpi mi najbliższych, których już nie ma... i nikt ich nie zastąpi ani mi ani moim dzieciom. Psiapsiółki też stanowią wielką pociechę ale w taki dzień jak dziś moje dzieci nie zostaną zabrane przez babcię na festyn, ani nie pójdą z dziadkiem na lody. Córcia ucieszy się zapewne z wymarzonej Barbie Kwiatowej Wróżki kolor fioletowy, więc i mi będzie miło ale będziemy świętować znowu we troje, a wieczorem w czworo zapewne tak jak i moje jutrzejsze imieniny, o których pewnie nikt pamiętać nie będzie. I nie zadzwonię do mamy żaląc się na złe wyniki badań krwi Syncia, nie powie mi nikt, że będzie ok i żebym się nie martwiła. Jestem SAMA i wcale nie jest mi ze sobą dobrze.

I nawet nie spróbuję risotto, które to przygotowałam Małżonowi, i którym wczoraj zajadała się Córcia wybierając i pochłaniając groszek oraz pieczarki (uwielbiam ja za otwartość kulinarną!).
Prawdziwe, łatwe w przygotowaniu i wege dla tych, którym mięso w dniu dzisiejszym nie pasuje.
Przepis znalazłam na blogu gingerbreath.


180 g ryżu do risotto (u mnie arborio)
800 ml bulionu  drobiowego
1/2 cebuli
1 mała marchewka
3 łyżki mrożonego groszku
2 łyżki oliwy z oliwek
1 duża łyżka masła
180 g pieczarek
ew. garść posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz
3 duże łyżki tartego sera typu Parmezan, u mnie Grana Padano

Cebulę i marchewkę drobno kroimy. Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy warzywa i dusimy ok. 2 minut. Pieczarki myjemy i kroimy w ćwiartki. Wkładamy na patelnię z warzywami i rumienimy około 5 minut, następnie przekładamy na talerzyk. Do reszty na patelni wsypujemy ryż. Mieszamy i podsmażamy przez minutę. Następnie wlewamy chochlę bulionu, mieszamy i gotujemy do wchłonięcia się płynu. Kolejno wlewamy po chochli bulionu, za każdym razem czekając aż się wchłonie - aż do skończenia się płynu. Powinno zająć to około 20 minut. Wyłączamy palnik. Do ryżu dodajemy łyżkę masła, mieszamy. Dorzucamy podsmażone wcześniej pieczarki, doprawić solą i pieprzem. Rozkładamy do miseczek. Posypujemy serem i natką, podajemy ciepłe.

czwartek, 31 maja 2012

Makaron z salami i suszonymi pomidorami czyli TESTUJEMY makarony

Jakiś czas temu zostałam poproszona o przetestowanie Makaronów Międzybrodzkich. Otrzymałam dwie paczuszki. Jeden to krótkie niteczki 5cio jajeczne, drugi wstążki karbowane 4ro jajeczne. Wczoraj postanowiłam makaronu spróbować.


Wybrałam wstążki i ugotowałam je zgodnie z przepisem na opakowaniu (7-10 minut) wybierając dłuższy czas i dodatek jedynie soli (bez oliwy) gdyż Małżon lubi miękkie kluski. Makaron ładnie się ugotował i nie posklejał specjalnie.
Podałam go Małżonowi z sosem znalezionym w Aromatycznych inspiracjach. Okazał się idealny do tego typu sosów. Sos ładnie pokrył makaron, nie spływał z niego.


Trochę klusek zostawiłam dla Córci, do zupy. I tu pojawił się problem gdyż makaron się skleił i rozkleić nie chciał, za to miałam okazje ugotować drugie kluseczki. Córci bardzo smakowały.

Muszę przyznać, że Makarony Międzybrodzkie są przyjemne w obsłudze, dobrze się gotują a jeszcze lepiej smakują (tak wynika ze słów moich domowników). Wiem, że jeśli będę miała ochotę na makaron jajeczny sięgnę po makaron właśnie tej firmy. Dziękuję za możliwość wypróbowania tych produktów i zapraszam na Makaron z salami i suszonymi pomidorami.

MAKARON Z SALAMI I SUSZONYMI POMIDORAMI

200 g makaronu
100 g salami100 g suszonych pomidorów
75 ml czerwonego wina (u mnie wody)
250 g przecieru pomidorowego
1/2 łyżeczki suszonej bazylii
garść świeżej bazylii
garść natki pietruszki
100 g mozzarelli
szczypta soli

Makaron przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
Do garnka wlewamy przecier pomidorowy. Zagotowujemy, dodajemy czerwone wino/wodę i gotujemy na małym ogniu przez około 3 minuty do odparowania. Dodajemy plastry salami (ja moje wcześniej położyłam na rozgrzanej patelni i zrumieniłam), pokrojone na mniejsze kawałki suszone pomidory oraz suszoną bazylię. Doprawiamy do smaku solą.
Gotujemy razem przez około 10 minut. Jeśli sos jest zbyt gęsty można dodać troszkę wody i ponownie zagotować. Na końcu dodajemy świeżą bazylię. Całość jeszcze raz mieszamy. Makaron nakładamy na talerze, polewamy sosem. Posypujemy startą mozzarellą i ozdabiamy natką pietruszki.

środa, 30 maja 2012

Wegański dzionek czyli Malinotka i Kotleciki Ryżowe

Kurcze! mam dość mięcha!!! dlatego dzisiaj zapraszam na pyszne wegańskie Kotleciki ryżowe a na deser ciacho, o którym pisałam w poprzednim poście, przepis podaje raz jeszcze.


KOTLECIKI RYŻOWE

100 g brązowego ryżu
1 szkl. płatków owsianych
1 mała cebula (U MNIE ODROBINA CEBULI STARTA NA TARCE)
garść pestek dyni
natka pietruszki
sól, pieprz

Płatki owsiane wsypujemy do miski i zalewamy gorąca wodą do poziomu płatek by płatki mogły wchłonąć całą wodę. Ryż gotujemy, odcedzamy i studzimy. Cebulę ścieramy na tarce. 
Płatki i ryż mieszamy cebulą, pestkami dyni i posiekaną natką pietruszki tak, aby powstała masa. Przyprawiamy do smaku. Z masy formujemy małe kulki i lekko je przygniatamy. Smażymy z obu stron na rozgrzanym oleju, u mnie minimalna ilość oliwy tak by tylko lekko natłuścić patelnię.



MALINOTKA

1 szklanka mąki
1 szklanka kaszy manny
100 ml brązowego cukru
100 g margaryny u mnie, bez mlecznej (zmrożonej)
owoce (w oryginale jabłka, u mnie szklanka mrożonych malin, 1/2 szkl. jagód i jedno starte na grubych oczkach jabłko bez skórki)

Suche składniki mieszamy i połowę wsypujemy do formy wysmarowanej margaryną.
Na to rozkładamy połowę startej margaryny a na to owoce. Przykrywamy drugą połową sypkiej mieszanki. Na wierzchu rozkładamy kawałeczki lub wiórki pozostałej margaryny i pieczemy w 180°C przez 40 minut. Wierzch powinien być lekko rumiany.

Malinotka

Staram się ograniczać jabłka gdyż Syncio nadal miewa wysypki i nie wiem po czym. Dlatego też zmodyfikowałam przepis na szarlotkę sypaną znaleziony jakiś czas temu w Trochę innej cukierni i powstało zadziwiająco smaczne ciasto z dużą ilością owoców i bardzo delikatnym spodem oraz chrupiącym wierzchem. A jakie szybkie w wykonaniu!


1 szklanka mąki
1 szklanka kaszy manny
100 ml brązowego cukru
100 g margaryny u mnie, bez mlecznej (zmrożonej)
owoce (w oryginale jabłka, u mnie szklanka mrożonych malin, 1/2 szkl. jagód i jedno starte na grubych oczkach jabłko bez skórki)

Suche składniki mieszamy i połowę wsypujemy do formy wysmarowanej margaryną.
Na to rozkładamy połowę startej margaryny a na to owoce. Przykrywamy drugą połową sypkiej mieszanki. Na wierzchu rozkładamy kawałeczki lub wiórki pozostałej margaryny i pieczemy w 180°C przez 40 minut. Wierzch powinien być lekko rumiany.

Żytni zakwasowiec z rodzynkami

Kiedy zobaczyłam ten chleb w Pracowni Wypieków wiedziałam, że go upiekę i to jak najszybciej. Tak też się stało w zeszłym tygodniu. Był chlebem wyjazdowym dla Małżona a ja zżymałam się nie mogąc spróbować. Bardzo wilgotny, gliniasty, pachnący pumperniklem, lekko słodkawy od rodzynek. Idealny razowiec... spróbuję pewnie za jakiś czas.


150 g żytniego, aktywnego zakwasu
150 g mąki żytniej chlebowej typ 720
200 g wody

Mieszamy, przykrywamy ściereczką, odstawiamy na 18 h.
Następnie dodajemy:

150 g mąki żytniej razowej typ 2000
200 g wody (gdyby ciasto było zbyt twarde, można dodać więcej wody, do 250 g)
1 łyżeczka soli
100 g rodzynek

Wszystkie składniki mieszamy dokładnie łyżką.
Przekładamy do keksówki o pojemności 1 kg wysmarowanej oliwą lub olejem i wysypanej otrębami.
Przekładamy ciasto i odstawiamy do wyrastania na 2-8 h. U mnie było to ok. 5ciu godzin.
Piekarnik nagrzewamy do 200 st C. wstawiamy chleb i pieczemy ok. 40 minut.
Studzimy, wyjmujemy z formy. Idealny nawet kilka dni po upieczeniu, baaardzo długo świeży.

poniedziałek, 28 maja 2012

Roosterkoek czyli grillem pieczone bułeczki, Ropuszy Dwór, szarawary i kwiatki dla matki

Wracamy do wspomnień. Przychodzi taki czas gdy pojawiamy się w miejscach już znanych, pełnych opowieści o tym jak było kiedyś.
Do Chaty jeździli moi dziadkowie, do Wykna my, potajemnie miejsce nazywaliśmy Ropuszym Dworem, jako że dziadek był mały, krępy i nadęty i chciał być tam Panem. Od lat, praktycznie co roku, w wakacje powracamy, rozmyślamy. Tym razem już do siebie (dziadka nie ma, mego ojca nie ma, został dom, trochę babci, trochę ciotki ale i nasz), spontanicznie zjawiliśmy się tam w środku nocy, jeszcze bardziej w nocy poszliśmy spać (pewna mała i ruda kobitka czytaj JA, zapomniałam otworzyć lodówki po jej wyłączeniu i mieliśmy GRZYB w środku tejże, Małżon po nocy szorował a ja miałam wyrzuty sumienia).
A o 5ej rano rozpoczął się mój podwójny Dzień Matki. Córcia szalała z koszącym trawę Małżonem a ja czytałam i odpoczywałam ze śpiącym Synciem. No i dostałam dwa bukiety... bzy i stokrotki czyli to co małe łapki pozrywały.
Tak naprawdę najbardziej bałam się jak pobyt zniesie Syncio gdyż ostatnio nie spał i płakał. Jak się okazało obawy były bezpodstawne. Słodziak przespał cały wyjazd w wózeczku na świeżym powietrzu.

Zrobiłam drugie i trzecie podejście do pewnych bułeczek prosto z 5go numeru KUCHNI. Ale zanim przepis przedstawiam wszem i wobec mój letni zakup. Małżon jak zobaczył spytał 'co to jest?', psiapsiółkom się spodobały a ja noszę i przestać zachwycać się wygodą nie mogę. Szarawary, indyjskie i kolorowe. Bosko przewiewne! a do nich nieśmiertelne, choć jeszcze nie tak dawno zapomniane, Czeszki.

Bułeczkowe podejście nr.1 miało miejsce w majówkę kiedy to zobaczyłam je w gazetce jako przysmak z Afryki Południowej. Rozlały się i spaliły na grillu. Tak to bywa jak się robi na oko a nie z wagą. Tym razem takową zabrałam ze sobą i taaa dam! odkrycie grillowe mam :) 
pyszne, lekko słodkawe, delikatne, mięciutkie w środku i chrupiące na zewnątrz, w sam raz do mięs ale i do kanapek jeśli oczywiście jakaś bułeczka się ostanie. 
Wierzyć mi się nie chciało, że tak można. A można tylko grill nie może być nadto rozbuchany i ruszt zbyt blisko żaru bo bułeczki muszą się piec stopniowo, powoli, w sumie ok. 20 minut.
Przepis podaję z moimi modyfikacjami.


ROOSTERKOEK

300 g mąki pszennej
15 g świeżych drożdży (w oryginale 10 g suchych)
1 łyżka cukru
180 ml ciepłej wody (w oryginale nawet do 200)
1,5 łyżeczki soli (w oryginale 1 łyżeczka)
2 łyżki oleju

Drożdże mieszamy z cukrem i odrobina wody. Łączymy z mąką, sola i olejem oraz resztą wody. Zagniatamy zwarte, gładkie ciasto. Miskę smarujemy olejem i wkładamy do niej ciasto. Przykrywamy i odstawiamy na godzinę. 
Po tym czasie z ciasta formujemy 8-10 bułeczek i układamy je na posmarowanym olejem talerzu. Przykrywamy folią. Po 15 minutach i gdy grill jest już odpowiedniej temperatury przekładamy bułeczki na ruszt. Pieczemy je z każdej strony ok 10 minut. Powinny wyraźnie urosnąć.
Można je piec również w piekarniku czego jeszcze nie robiłam.

szarawary i czeszki

bzzzzy od Córci

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...